Tort kawowo-śmietankowy (bez glutenu)

Tort kawowo-śmietankowy

Uwielbiam piec ciasta na każdą okazję i bez okazji. Tym bardziej taka okazja bez tortu obejść się nie mogła. Tort kawowo-śmietankowy został przygotowany na rocznicę ślubu moich rodziców :-).

Uwaga tort jest mocno kawowy, aczkolwiek ja jako ta nie przepadająca za kawą tort ten mogłabym jeść bez przerwy ;).

Tort kawowo-śmietankowy

FORMA: okrągła o śr. 26cm

Biszkopt

  • 250g mąki ziemniaczanej
  • 6 jajek kurzych (najlepiej wiejskich)
  • 2 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia
  • 0,5 szklanki drobnego cukru

Przygotowanie:

Białka oddzielamy od żółtek. Białka ubijamy na sztywną pianę.
Następnie dodajemy cukier, cały czas ubijając, ale już na mniejszych obrotach.
Dodajemy stopniowo żółtka i delikatnie mieszamy.
Mąkę stopniowo dodajemy wraz z proszkiem do pieczenia do miski i delikatnie (i krótko) mieszamy, aby nie zniszczyć piany.
Gotowe ciasto przelewamy do wcześniej przygotowanej tortownicy (natłuszczony spód, delikatnie oprószone bezglutenową mąką boki i spód formy).
Pieczemy w temperaturze 175 stopni Celsjusza przez ok. 35 minut, następnie wyłączamy piekarnik i zostawiamy w nim biszkopt na kolejne 20 minut (nie otwieramy w tym czasie piekarnika!).
Po ostudzeniu dzielimy za 3 blaty.

Masa kawowa

  • 4x espresso (3/4 szklanki bardzo mocnej kawy)
  • 200g masła
  • 4 żółtka
  • 140g cukru drobnego
  • 1 kopiata łyżka mąki ziemniaczanej

Przygotowanie:

Miseczkę umieszczamy w kąpieli wodnej (zagotować w garnku wodę i umieścić na niej miseczkę, tak aby była stabilna i dno nie dotykało wody), wsypujemy do niej cukier i dodajemy żółtka. Miksujemy, następnie dodajemy mąkę ziemniaczaną oraz strumieniem wlewamy kawę. Mieszamy aż do utworzenia się kremowej masy. Odstawiamy do ostygnięcia. Masło ucieramy. Do utartego masła porcjami dodajemy ostygniętą masę kawową, cały czas ucierając.

Krem śmietankowy

  • 500g mascarpone
  • 400ml śmietany kremówki
  • 4 łyżki cukru drobnego lub pudru

Śmietanę ubijamy na sztywno, dodając pod koniec cukier. Następnie dodajemy mascarpone i krótko ubijamy aż do połączenia się składników.

Uwagi: Taki krem jest sztywny, zwarty i delikatnie słodki. Jeśli chcecie bardziej lejący krem należy zmienić proporcje mascarpone i śmietany. Na kremie śmietankowym nie wolno układać ozdób z lukru królewskiego, bo się rozpuszczą.

+ likier Amaretto do nasączenia blatów (~2 łyżki/blat)

PRZYGOTOWANIE:

Pierwszy blat nasączamy równomiernie likierem, następnie rozprowadzamy na nim masę kawową, tak aby miała ok. 1cm od krawędzi blatu. Następnie nakładamy drugi blat i powtarzamy czynność. Na wierzch dajemy 3 blat i nasączamy go likierem.

Następnie cały tort obkładamy kremem śmietanowym i przystrajamy według uznania.

Uwagi: Tort najlepiej zrobić dzień wcześniej, aby blaty nawilgły. Można już to zrobić po przełożeniu masą kawową, ale również będzie dobrze, gdy odstawimy już po obłożeniu tortu kremem. Z przepisu wychodzi taka ilość kremu śmietankowego, że wystarczy na obłożenie tortu i na przystrojenie (przy przygotowaniu na potrzeby bloga została mi jeszcze miseczka kremu).

Smacznego ;-).

Tort kawowo-śmietankowy Tort kawowo-śmietankowy Tort kawowo-śmietankowy

Jasne bułki z dodatkiem sorgo (bezglutenowe)

Witam Was listopadowo 🙂
Dawno mnie nie było, ale to baaardzo długa historia. Mam nadzieję, że się to już na stałe zmieni. Na początek przedstawiam Wam moje ulubione bułki na mieszance bezglutenowej z wkładem mąki pełnoziarnistej – w tym przypadku z sorgo.

Bułki jasne

Wyobraźcie sobie bułki, które dosyć, że są bezglutenowe to jeszcze są miękkie, smaczne i nie zamieniają się w kamień zaraz po wystygnięciu. Bułki, których aktywne przygotowywanie trwa zaledwie do 15 minut. A przede wszystkim bułki, które nie są tylko kaloriami płynącymi z węglowodanów, ale mają również witaminy i minerały. Dodatkowo zaczynają być suche dopiero 3-go dnia po upieczeniu.

Niemożliwe? Możliwe, a poniżej zobaczycie jak tego dokonać :).

Bułki jasne

Czas przygotowania: ok. 10minut (+ 1h 15 min wyrastania, +25 minut pieczenia)
Ilość porcji: ok. 6 bułek

Składniki:
– 440g bezglutenowej mieszanki do wypieku chleba (u mnie Mix per Pane Nutri Free)
– 60g mąki z sorgo (ewentualnie można dodać gryczaną)
– 410g letniej wody
– 20g świeżych drożdży
– 1 łyżeczka płynnego miodu
– 30g oliwy z oliwek
– 8g soli
– 20g płatków lnianych + 4 łyżki wrzątku

Przygotowanie:
Płatki lniane daj do szklanki, zalej wrzątkiem, przemieszaj i odstaw na bok.
Mieszankę oraz mąkę z sorgo wsyp do miski i wymieszaj. Następnie dodaj uprzednio rozpuszczone w letniej wodzie drożdże. Wymieszaj.
Dodaj sól, oliwę z oliwek oraz płatki lniane. Wszystko razem dokładnie wymieszaj, aż do powstania zwartej, klejącej masy (masa ma być ciągnąca, ale zwarta).
Natłuść ręce olejem lub oliwą i podziel ciasto na ok. 6 równych części. Uformuj z nich kule i w sporych odstępach od siebie poukładaj na blaszce. Przykryj ściereczką lub arkuszem papieru do pieczenia i odstaw do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę.

Po tym czasie natnij je delikatnie z wierzchu i odstaw na kolejne 15 minut.
Następnie wstaw bułeczki do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 25 minut.

Po upieczeniu studź na kratce. Bułeczki nie mają chrupiącej skórki, ale za to są elastyczne i mięciutkie.

Smacznego ! 🙂

Bułki jasne Bułki jasne Bułki jasne

 

„Your Diet, Your Health” 09.09.2016 – okiem uczestnika

Zdjęcia pochodzą z strony Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej – www.celiakia.pl

Witajcie 🙂

Dawno mnie tu nie było, ale ostatnimi czasy dzieje się tak wiele, że ciężko nadążyć.

okladka_informator_9-09-16

We wrześniu miałam okazję i przyjemność uczestniczyć w konferencji „Your Diet, Your Health” organizowanej przez Polskie Stowarzyszenie Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej, we współpracy z Polskim Towarzystwem Dietetyki. Konferencja była przy tym częścią 30. walnego zgromadzenia AOESC (w wolnym tłumaczeniu stowarzyszenia zrzeszającego europejskie społeczności celiaków – czyli stowarzyszenie zrzeszające europejskie stowarzyszenia).

Nie byłabym sobą, gdybym nie zawitała na tej konferencji. W końcu zawsze można dowiedzieć się czegoś nowego, prawda?

Ale od początku. Konferencja odbywała się w hotelu Warsaw Victoria Sofitel. Byłam na wielu konferencjach, ale profesjonalizm przygotowania sali, uzupełnianie wody na każdej z przerw (na każdym stoliku na 4 osoby było po 6 butelek wody), czy nawet taka prosta rzecz jak kartki do notowania i długopis sprawiły, iż uczestnik czuł się „zaopiekowany”.

Na korytarzu były tradycyjnie stoiska producentów, gdzie można było się zapoznać z ich produktami. Spróbowałam kilku nowości ;). No i oczywiście miałam okazję po raz pierwszy zobaczyć (a potem również zjeść :D) bezglutenowe Słodkie Chwile Dr. Oetkera i inne produkty tej firmy.

Sama konferencja była w języku angielskim. W razie problemów zaopatrzyłam się w radyjko (była opcja korzystania z tłumaczenia symultanicznego). I tutaj znalazłam minus. Tłumacz sobie kompletnie nie radził z tematem. Dużo terminów typowo specjalistycznych pochodzi z łaciny – angielskie również, więc byłam w stanie je zrozumieć (głównie właśnie o nie się martwiłam), a tłumacz albo przekręcał na wersję w jakiś sposób zbliżoną, albo w słuchawkach nastawała cisza. Jest to o tyle istotne, że była to konferencja specjalistyczna i tłumacz przekręcił/niedopowiedział, słuchacz nie umiał terminologii lub w ogóle angielskiego i potem dziurawa wiedza trafi dalej.

Byłam pod wielkim wrażeniem wykładów Panów dr Hałasy o „przepuszczalności jelitowej- czyli jak bardzo gluten może wpływać na nasze zdrowie” i dr Marlicza o mikrobach i wszystkim, co z tym związane. Oba tematy są bardzo rozległe, niejednokrotnie kontrowersyjne (szczególnie pierwszy), a Panowie przedstawili to tak plastycznie, prosto i nie dając pola do domysłów, że… cóż byłam pod wielkim wrażeniem :).

Paniom też się należy uznanie za tematy „Gluten, a choroby autoimmunizacyjne” (dr Małgorzata Desmond), „Prebiotyki i probiotyki jako składniki diety bezglutenowej” (dr Urszula Krupa-Kozak), „C2H5OH, a gluten” (dr Katarzyny Świąder).

wyklad2

Oprócz tego był wykład Susanna Neuhold o prawie związanym z glutenem, gdzie niby jest już coraz lepiej, niby jest bezpiecznie, ale dalej jest pewna furtka, jak choćby niesprecyzowanie pojęcia „śladowych ilości”, prezentacja o naturalnej żywności bezglutenowej, którą warto włączyć do codziennej diety oraz dodatki w produktach bezglutenowych, którą to miałam okazję usłyszeć po raz drugi w tym roku ;).

Jeśli chodzi o samą wiedzę to nie dowiedziałam się prawie, że nic nowego, ale ja mam ten temat na co dzień, sama się doszkalam i jeżdżę na mnóstwo konferencji z tym związanych. Uważam natomiast, że dla dietetyków i lekarzy, którzy nie mają tak dużej styczności z tematem była to ogromna dawka przydatnej i co najważniejsze rzetelnej wiedzy, przekazanej w przystępny sposób.

****************************************************************************

JEDZENIE

Nie byłabym sobą. Muszę opisać żywienie na konferencji, bo było to coś wspaniałego.

UKŁONY DO ZIEMI DLA ORGANIZATORÓW.

Lubię czuć się normalnie. I dla mnie to, że WSZYSTKO było bezglutenowe na konferencji skądinąd o diecie bezglutenowej jest godne podziwu i piękne, mimo tego, że jednak słuchacze przynajmniej w połowie to glutenowcy.

oetker1

Degustacje u producentów to jedno. Zacznijmy od przerwy kawowej.

Z napojów: kawa, herbata (kilka rodzajów), mleko bez laktozy lub sojowe, kilka soków do wyboru, woda. Z przekąsek: ciastka Schara (dopatrzyłam owsiane – polecam 😀 i chocolix). I wyspa wspaniałości, na samym środku, wyroby Piekarnio-Cukierni Margita z Warszawy: paluszki ptysiowe na słodko, dwa rodzaje muffinek – ciemne i jasne, koperty z ciasta francuskiego z śliwką. Odlot :-).

Kolejna, obszerna dawka wiedzy i przyszedł czas na przerwę obiadową.

Tutaj doznałam takiego szoku, że gdybym chodziła z otwartą buzią i oglądała te wspaniałości to nie zdziwiłabym się. Hotel nie jest bezglutenowy, a obiad był podawany w restauracji hotelowej (także na co dzień nie specjalizują się w diecie bezglutenowej).

Na obiad do wyboru były takie dania jak: kopytka ziemniaczane, pieczone ziemniaki, pilaw z warzywami, rostbef w sosie własnym, pierś z kurczaka w sosie bodajże pieczarkowym, grillowane warzywa (pieczarki, cukinia, bakłażan, 2 rodzaje papryki). Wybrałam sobie co zjem i poszłam do stołu. Po 15 minutach zorientowałam się, że ludzie chodzą nie tylko z daniami. Ale co to? Desery?
Uznałam, że glutenowe. W końcu oprócz nas byli również goście hotelowi. Okazało się, że nie. Za rogiem był „kącik rozpusty”. Tutaj znowu Margita wkroczyła do akcji z ciastem makowym, tartami z kremem i owocami, ciastem wydaje mi się ucieranym ze śliwkami, do tego bułki, kilka rodzajów chleba. Dla chętnych były również wystawione takie owoce jak pomarańcze, winogrona, arbuz i chyba melon.

Wrażenie ogromne. I wszystko było przepyszne :).
Na samo wspomnienie mój brzuszek się uśmiecha 🙂

A ja cóż… mogę podziękować organizatorom za przygotowanie konferencji, za to, że starają się uświadomić dietetyków i lekarzy w sprawach związanych z dietą bezglutenową i dbaniem o nasze zdrowie. Prelegentom za tak dobre przygotowanie i bardzo interesujące wykłady.

A taki certyfikat znajduje się teraz w moim magicznym segregatorze:
certyfikat_09-09-16